tytuly.JPG (88587 bytes)

wiadomo.jpg (51103 bytes)

Nigdy nie myślałem o tym, aby zostać dziennikarzem. Choć moją pierwszą, pisaną odręcznie gazetkę stworzyłem będąc jeszcze chłopcem. Jak widać przetrwała do dziś, a nazywała się "Wiadomości Brukowe" (skąd my to znamy?...)              Piszę do prasy od ponad czterdziestu lat - o moich wędrówkach po świecie, o tym jak tanio i ciekawie podróżować i o krajach, które odwiedziłem.   Zawsze podkreślam, że moje dziennikarstwo zrodziło się dla realizowania kolejnych podróży, a nie podróże dla dziennikarstwa.   Honoraria za artykuły (choć były to często kwoty wręcz symboliczne ) stanowiły jednak zawsze dodatkowe źródło pieniędzy przeznaczanych na podróże.  Nigdy nie miałem legitymacji prasowej, ale czasem udawało mi się przed wyjazdem zdobyć zaświadczenie o współpracy z redakcją, które pomagało mi potem w różnych, czasem zupełnie nieoczekiwanych okolicznościach - i to się też liczyło!  Liczyła się także satysfakcja - w czasach, gdy nie było jeszcze na rynku dobrych  przewodników z moich drukowanych w prasie doświadczeń korzystały tysiące wyruszających w świat pasjonatów...

    Pojawienie się i żywiołowy rozwój internetu stworzył mi zupełnie nowe możliwości dzielenia się ze światem moimi podróżniczymi doświadczeniami. O zaletach internetowych publikacji napisałem na stronie Po co...

 

Kliknij tu aby przejść do listy moich najnowszych publikacji

dziennik.jpg (45967 bytes)

Mój pierwszy artykuł ukazał się w maju 1974 roku w  "Dzienniku Bałtyckim"; nosił tytuł "Pucybuci i globtrotterzy" i prezentował  wrażenia ze Stambułu. Zapoczątkował on okres mojej kilkuletniej współpracy z tym dziennikiem. Moje materiały drukowane były wyłącznie w sobotnio-niedzielnym magazynie "Rejsy". W latach 1974-1983 ukazało się tam blisko 140 moich artykułów opatrzonych dumnym dopiskiem "Korespondencja własna". Ten dopisek wywoływał zawsze uśmiech na mojej twarzy - sugerował, że gazetę stać na własnego korespondenta podróżującego do dalekich krajów... A przecież gazeta nigdy nie dofinansowywała moich podróży - dopiero po powrocie do kraju i napisaniu "korespondencji własnej" otrzymywałem bardzo skromne honorarium - tzw. "wierszówkę".            Artykuły ilustrowane były czarno-białymi zdjęciami, które robiłem podczas podróży moim aparatem "Smiena" i odbijałem u kolegi na amatorskim powiększalniku. Ich jakość pozostawiała niestety wiele do życzenia - wpływała na  to również niezbyt wyrafinowana technologia drukarska tamtych czasów...    Z moimi materiałami obchodzono się bez ceregieli - wycinano często spore fragmenty tekstu nie zastanawiając się, jaki to będzie miało skutek dla całości, wstawiano inicjały w miejscach zupełnie przypadkowych.  Zdarzało się, że mój artykuł czekał w kolejce do druku nawet miesiąc ("...jest dobry, ale pan rozumie, w pierwszej kolejności musimy drukować zawodowych dziennikarzy...").  Gdy zmienili się ludzie w redakcji i sytuacje takie zaczęły się powtarzać coraz częściej - poszedłem do konkurencji.

Do "Dziennika Bałtyckiego" wróciłem po kilku latach,  gdy ponownie zmieniło się kolegium redakcyjne. W latach 1987 - 1991 ukazało się w tej gazecie kolejnych 31 artykułów.

artyku.JPG (70464 bytes)

głos_wyb.jpg (3484 bytes)

Wydawany w Gdańsku dziennik "Głos Wybrzeża" zamieścił kilkanaście moich artykułów w latach 1985-86.   Były to w większości relacje z podróży do Południowej Ameryki.

rzeczpos.jpg (3874 bytes)

W "Rzeczpospolitej" zamieszczałem  najpierw krótkie materiały informacyjne. Dopiero gdy okazało się, że technologia pozwala na reprodukowanie dobrej jakości czarno-białych zdjęć z moich slajdów zaoferowałem redakcji obszerniejsze artykuły - ukazało się ich od roku 1996 kilkadziesiąt.  Z "Rzeczpospolitą" - wydawaną już w kolorze współpracuję do dziś...

imt.jpg (21260 bytes)

Publikowanie materiałów w dziennikach miało swoje wady: ograniczoną objętość materiału, wycinanie porad dla trampów, które próbowałem przemycać między wierszami , brak możliwości zamieszczania kolorowych fotografii z robionych przeze mnie slajdów...

W 1977 roku wysłałem swój pierwszy materiał ("W pionierkach na Kilimandżaro") do "IMT Światowid" - miesięcznika wydawanego w Warszawie i od tego momentu rozpoczęła się moja współpraca z ilustrowanymi magazynami o zasięgu ogólnopolskim.

W IMT do momentu jego sprzedaży ukazało się kilkadziesiąt moich artykułów. Po zakupie IMT przez biuro "Mikos" magazyn zmienił format i szatę graficzną - opublikowałem w nim kilkanaście następnych materiałów. Gazeta jednak upadła.

swiatowid.jpg (12761 bytes)

magazyn.JPG (33902 bytes) Linię programową IMT kontynuował wydawany w latach 1992-93 przez spółkę Sanmedia "Magazyn Turystyczny" - w gazecie tej zdążyło się ukazać 9 materiałów - głównie z Dalekiego Wschodu i Oceanii.   Gazetę zamknięto.
swiat.jpg (26077 bytes) Potem profil programowy dawnego IMT kontynuował częściowo miesięcznik "Świat i Podróże", w którym zamieściłem kilka  materiałów. Niestety pismo zmieniło profil eksponując turystykę krajową - wkrótce je zamknięto.
poznaj.jpg (43781 bytes) Z moich podróży przywoziłem znacznie więcej ciekawego materiału niż był w stanie zamieścić jeden, wydawany tylko raz na miesiąc magazyn, dlatego szukałem możliwości publikacji w różnych redakcjach. "Zapomniane Bagamojo" - tak nazywał się mój pierwszy artykuł zamieszczony w miesięczniku "Poznaj Świat". Ukazał się we wrześniu 1977 roku. Kolejne materiały ukazywały się w latach 1978 i 1979.

Współpracę z redakcja "Poznaj Świat" podjąłem na nowo w 1996 roku, w chwili, gdy obok geografii i ekologii w magazynie zaczęły pojawiać się także artykuły o tematyce turystycznej. Współpraca  ta niestety wygasła wraz ze zmianami personalnymi w redakcji i pogarszającą się sytuacją finansową pisma...

biznes.jpg (31400 bytes)

Biznesmeni też podróżują...  Redakcja tego prestiżowego magazynu zamieściła w latach 1996-98 kilka moich artykułów traktujących o ciekawych regionach turystycznych i sposobach podróżowania. Niestety kolumnę na której ukazywały się te materiały zlikwidowano...

globe.jpg (61319 bytes) Od kilku lat pisuję także artykuły w języku angielskim do "Globe" - biuletynu londyńskiego Klubu Globtrottera  wydawanego co dwa miesiące w Londynie. Traktuję to jako działalność społeczną na rzecz światowego trampingu...

podroze.jpg (9611 bytes)

W roku 1998 na polskim rynku prasowym pojawiły się nowe ilustrowane magazyny o tematyce podróżniczo-turystycznej.  Cechuje je doskonała szata graficzna i staranny dobór artykułów.     Od powstania współpracuję z magazynem "Podróże" - przygotowałem dla nich między innymi 21-odcinkowy cykl artykułów o wykorzystaniu światowych zasobów internetu przy planowaniu podróży...  Wygląda na to, że byłem pierwszym na taką skalę polskim popularyzatorem internetowego podróżowania. Kilkakrotnie zmieniano skład redakcji, ale nasza współpraca trwa...
czas.jpg (20488 bytes) wybrzez.jpg (24085 bytes)

kontynen.jpg (5477 bytes)

przekroj.jpg (47980 bytes)
skrzdlpol.jpg (22245 bytes) Sporadycznie moje artykuły zamieszczały także inne czasopisma: "Czas", "Wybrzeże", "Kontynenty", "Przekrój", "Skrzydlata Polska", "Gazeta Pomorska", firmowy magazyn TPSA "Hallo -słucham!"...  a cały czas chodziło nie o to, by powiększać mój dziennikarski dorobek, ale by za honoraria kupić jeszcze jeden lotniczy bilet w świat...
 

Tu znajdziecie wykaz moich publikacji prasowych z ostatnich kilku lat

W roku 2008 napisałem i opublikowałem moją pierwszą książkę: bogato ilustrowany zbiór reportaży z całego świata "Na siedem kontynentów". Więcej o tej książce można się dowiedzieć klikając obrazek okładki:

Przejście do strony "Moje podróże"                                           Back  to  main  travel page 

Powrót do głównego katalogu                                                    Back to the main directory