| News for my friends worldwide... | Wiadomości dla moich przyjaciół... |
| What's new ? |
|
Co u mnie słychać? |
|
The year 2026 marks the eightieth year of my life. I've decided to celebrate this anniversary by embarking on my fifteenth journey around the globe. Traveling by land, sea, and air, I'd like to reach several previously unknown destinations and reconnect with interesting places I haven't visited for a long time. Just look at the map: |
Rok 2026 to już osiemdziesiąty rok mojego życia. Postanowiłem uczcić ten jubileusz wyruszając w piętnastą podróż wokół globu. Przemieszczając się lądem, morzem i powietrzem chciałbym dotrzeć do kilku nieznanych mi dotąd regionów, a także i odświeżyć moją znajomość z ciekawymi miejscami , w których dawno nie byłem: |
|
|
|
||
|
I ask my friends and supporters to keep their fingers crossed for me... If I'll find free internet access somewhere along the route, I will post hot news from this trip in my new-old travel log. |
Proszę moich przyjaciół i sympatyków, aby trzymali za mnie kciuki... Jeśli gdzieś na trasie będę miał bezpłatny dostęp do internetu to w moim nowym-starym dzienniku podróży zamieszczę gorące wieści z tej podróży. |
|
|
The year 2025, during which I've traveled tens of thousands of miles by land, sea, and air, including seven ocean-going voyages, I intend to end with a bang. In the last days of December, I'll fly to Hong Kong to welcome the New Year, then board a Costa cruiseship and spend four weeks in the last expensive inside cabin sailing between the Far Eastern ports shown on the map below. I've visited most of these ports before, but there were a few I was unfamiliar with, like Nha Trang or Pusan... |
Rok 2025, w trakcie którego przebyłem lądem. morzem i powietrzem dziesiątki tysięcy mil, w tym aż siedem pełnomorskich rejsów zamierzam zakończyłem z przytupem. W ostatnich dniach grudnia odleciałem do Hongkongu, by tam powitać Nowy Rok, a potem wsiąść na statek linii Costa i spędziłem cztery tygodnie na żegludze pomiędzy portami Dalekiego Wschodu pokazanymi na mapie poniżej. Większość tych portów już kiedyś odwiedziłem, ale było także kilka takich, których nie znałem, jak Nha Trang czy Pusan.... |
|
|
|
||
|
The journey began with a Lufthansa flight via Frankfurt to Hong Kong. Upon arrival at FRA, I received an email informing me that my flight to Hong Kong had been postponed until the following day. They asked me to book a hotel. It was stressful! Fortunately, it turned out to be a mistake on Lufthansa's part. It wasn't the first time, by the way... The flight took 11.5 hours. The night was seven hours shorter. And the next morning, I was able to admire the Hong Kong panorama already for the fourth time: |
Podróż rozpoczęła się od lotu linią Lufthansa przez Frankfurt do Hongkongu. Po przylocie do FRA otrzymałem e-mail, że mój lot do Hongkongu jest przesunięty na następny dzień. Proszono o zarezerwowanie hotelu. To był stress!. Na szczęście gdy odnalazłem na lotnisku biuro przewoźnika okazało się, że to pomyłka Lufthansy. Nie pierwsza zresztą... Lot trwał 11,5 godziny. Noc była krótsza o 7 godzin. A następnego poranka mogłem czwarty już raz podziwiać efektowną panoramę Hongkongu: |
|
![]() |
||
|
I purposely arrived in Hong Kong two days early to welcome the New Year in this exotic city. Unfortunately, a month earlier, a tragic fire had struck the city's skyscrapers. As a sign of mourning, the New Year's fireworks display was canceled. Fortunately for tourists, the lion and dragon festival, which I thoroughly enjoyed, was not canceled: |
Celowo przyleciałem do Hongkongu o dwa dni wcześniej, aby powitać w tym egzotycznym mieście Nowy Rok. Niestety miesiąc wcześniej wydarzył się w tym mieście tragiczny pożar wieżowców. Na znak żałoby odwołano noworoczny pokaz fajerwerków. Na szczęście dla turystów nie odwołano festiwalu lwów i smoków, który bardzo mi się podobał: |
|
|
|
||
|
The first port of call we reached after saying goodbye to Hong Kong was the Vietnamese port of Nha Trang. Passenger ships dock here, and tourists are ferried ashore by tenders—larger speedboats—disembarking at a yacht marina called Ana Marina. After disembarking from the jetty, you turn into a pretty building with a lobby with shops and free internet. Here, you board expensive sightseeing buses. Someone like me, organizing their own sightseeing, has to walk about a kilometer along a beautiful seaside promenade to a gate, where taxi drivers wait. |
Pierwszym portem, do którego zawinęliśmy po pożegnaniu Hongkongu był wietnamski port Nha Trang. Statki pasażerskie stoją tu na redzie, a turystów przewożą na ląd tendery - takie większe motorówki, wysadzając ich w jachtowej marinie nazwanej Ana Marina. Gdy schodzi się z pomostu można skręcić do ładnego budynku, gdzie w lobby są sklepiki i bezpłatny internet. Tu wsiada się do drogich wycieczkowych autobusów, Ktoś, kto jak ja organizuje sobie zwiedzanie na własną rękę musi przejść około kilometra ładną nadmorską promenadą aż do bramy, za którą czekają taksówkarze. |
|
![]() |
||
|
You need to haggle and have a group of 3-4 people to split the cost. I did, and we paid 20 US dollars each for a 4-hour tour of the city's four biggest attractions. The most important monument in Nha Trang is the so-called Cham Towers – Po Nagar. Admission to this temple complex costs 3,000 dong. Cards aren't accepted at the ticket office, but they accept dollars at a poor exchange rate. The brick buildings are impressive: |
Trzeba się tu targować i mieć grupę 3-4 towarzyszy do podziału kosztów. Ja miałem i za 4-godzinną wycieczkę do czterech największych atrakcji miasta zapłaciliśmy po 20 dolarów USA. Najważniejszym zabytkiem w Nha Trang są tzw. Wieże Czamów - Po Nagar. Wstęp do tego zespołu świątyń kosztuje 3000 dongów. W kasie nie można płacić kartą, ale przyjmują dolary po kiepskim kursie. Ceglane budowle robią wrażenie: |
|
|
|
||
|
Folkloric performances take place on a small terrace behind the main temple. They are included in the ticket's price. Women dance and men play traditional instruments: |
Na niewielkim tarasie za główną świątynią odbywają się występy folklorystyczne (wliczone w cenę biletu). Kobiety tańczą, mężczyźni grają na tradycyjnych instrumentach: |
|
![]() |
||
|
Other attractions I saw in Nha Trang included the great White Buddha statue (so called Long Son Pagoda - it is not pagoda in my meaning) and the French-built Catholic cathedral. To conclude our tour, we stopped at a rocky promontory on the coast, where the beautiful, palm-lined seaside promenade that graces the city ends. |
Inne atrakcje, które widziałem w Nha Trang to wielki posąg Białego Buddy (pagoda Long Son) i zbudowana przez Francuzów katolicka katedra. Na zakończenie zwiedzania przystanęliśmy jeszcze na skalistym cyplu wybrzeża, gdzie kończy się piękna, wysadzana palmami nadmorska promenada, będąca ozdobą miasta. |
|
![]() |
||
|
The next morning, our ship sailed upriver to Phu My Port, the base for excursions to Ho Chi Minh City (formerly Saigon), 55 kilometers away. Since the company had only planned a half-day stay in this port, and I had already been to Saigon twice, I decided to explore the town of Phu My (which is a few kilometers from the port) with two other tourists, The taxi driver charged for this tour 10 USD per person. |
Następnego dnia rano nasz statek popłynął w górę rzeki - do portu Phu My, który jest bazą dla wycieczek do odległego o 55 km Ho Chi Minh (dawnego Sajgonu). Ponieważ kompania zaplanowała tylko półdniowy pobyt w tym porcie, a ja byłem w Sajgonie już dwa razy zdecydowałem tym razem zwiedzić z dwójką innych turystów miasto Phu My, które odsunięte jest od portu o kilka kilometrów. Taksówka od bramy portu kosztowała 10 USD od osoby. |
|
|
|
||
|
The most interesting landmark on our route was a Buddhist monastery, with flower avenues, pagodas, and statues in front of which locals lit fragrant candles and made offerings of fruit (photo above). Then we visited a large Catholic cathedral, on par with similar tchurches in Europe (photo below). I took advantage of a short stop at a shopping center to use the free internet (while my companions went shopping). |
Najciekawszym obiektem na naszej trasie był buddyjski klasztor, z kwiatowymi alejami, pagodami i posagami przed którymi miejscowa ludność zapalała wonne trociczki i składała ofiary z owoców (zdjęcie powyżej). Potem odwiedziliśmy jeszcze dużą katolicką katedrę, nie ustępująca katedrom Europy (na zdjęciu poniżej). Krótki postój przy centrum handlowym wykorzystałem na skorzystanie z bezpłatnego internetu. |
|
|
|
||
|
We spent the next day at sea - there was time to relax and do mundane activities like washing clothes :) |
Następny dzień spędziliśmy w morzu - był czas na relaks i na takie prozaiczne czynności jak na przykład pranie :) |
|
|
|
Tego dnia kapitan Orazio - mój 50-ty kapitan zaprosił najwierniejszych pasażerów kompanii Costa na uroczysty koktajl. Były drinki i dobra muzyka a spotkanie prowadziła urocza pani Roberta. Kapitan przedstawiał po kolei swoich oficerów. A ja przedstawiłem się kapitanowi, mówiąc o moim podróżniczym dorobku i pytając, czy miał kiedyś na pokładzie tak wytrawnego podróżnika. Nie! Pogratulował mi, a potem zrobiliśmy sobie wspólne zdjęcie do mojej kolekcji. Ten drugi oficer to Marco - dyrektor hotelu. That day, Captain Orazio, my 50th captain, invited Costa's most loyal passengers to a celebratory cocktail party. There were drinks and good music, and the meeting was hosted by the charming Ms. Roberta. The captain introduced his officers one by one. I introduced myself to the captain, talking about my travels and asking if he had ever had such a seasoned traveler on board. No! He congratulated me, and then we took a group photo for my collection. The other officer was Marco, the hotel manager. |
|
|
|
||
|
The next day, we reached the island of Koh Samui in Thailand. It was my birthday that day. They remembered it on the ship. In the morning, when the stewardess came to clean the cabin, as usual, a greeting card, a bottle of wine, and fruit appeared on the table. That evening, at dinner, a chorus of waiters sang "Happy Birthday" to me and presented me with a special heart-shaped cake. It was very nice! |
Kolejnego dotarliśmy do wyspy Koh Samui w Tajlandii. Tego dnia obchodziłem urodziny. Pamiętali o tym na statku, ich komputer codziennie generował liste pasażerów-jubilatów :) Już rano, gdy stewardesa jak zawsze przyszła sprzątnąć kabinę na stoliku pojawiła się karta z życzeniami, butelka wina i owoce. Wieczorem, przy kolacji chór kelnerów odśpiewał mi "happy birthday" i wręczył specjalne ciasto w kształcie serca. To było bardzo miłe! |
|
|
|
|
|
|
We took tenders to the island because there isn't a large enough quay. Together with Natalia and Jurek, my friendly passengers from Vilnius, we negotiated a favorable price for a several-hour tour of Koh Samui's top attractions. For a four-hour tour, we paid $65 for three people. I'd been here before and knew the most interesting spot was Wat Plai Laem: |
Na wyspę popłynęliśmy tenderami, bo nie ma tu odpowiednio dużego nabrzeża. Razem z Natalią i Jurkiem - sympatycznymi znajomymi z Wilna wytargowaliśmy korzystną cenę na kilkugodzinną wycieczkę do największych atrakcji Koh Samui. Za 4 godziny zwiedzania zapłaciliśmy 65 dolarów za 3 osoby. Byłem tu już kiedyś i wiedziałem, że najciekawszym miejscem jest Wat Plai Laem: |
|
![]() |
||
|
The temple complex boasts numerous structures and statues. The most remarkable is perhaps the large statue of the 18-armed goddess Guanyin. On the opposite side of the island, a kilometer from the main road, we visited the Na Muang Waterfall, hidden in the lush jungle. It's actually a 20-meter cascade cascading down a rocky slope. Beneath it is a pond where you can swim. The place is charming and very touristy—there are numerous souvenir shops and elephant rides are also offered. |
W kompleksie świątyń jest wiele budowli i posągów. Najbardziej niezwykły jest chyba wielka figura 18-ramiennej bogini Guanyin. .Po przeciwnej stronie wyspy, kilometr od głównej szosy odwiedziliśmy ukryty w bujnej dżungli wodospad Na Muang. To właściwie 20-metrowa kaskada opadająca po skalistym zboczu. Pod nią jest staw w którym można popływać. Miejsce jest urokliwe ale jednocześnie bardzo turystyczne - są liczne sklepy z pamiątkami i oferuje się przejażdżki na słoniach: |
|
![]() |
||
| From Thailand, we sailed to Singapore – a modern and well-organized city I've visited many times, as it sits at a major transportation intersection. I always find something new to see. This time, it was the supertrees – giant umbrella-shaped trees made of metal. They form a kind of giant grove called Marina Bay Gardens: |
Z Tajlandii popłynęliśmy do Singapuru - nowoczesnego i dobrze zorganizowanego miasta, w którym byłem wielokrotnie, gdyż leży ono na ważnym skrzyżowaniu komunikacyjnych szlaków. Zawsze jednak znajduję sobie coś nowego do zobaczenia. Tym razem były to supertrees - gigantyczne parasolowate drzewa z metalu. Tworzą one swego rodzaju zagajnik olbrzyma nazywany Marina Bay Gardens: |
|
![]() |
||
|
Admission to the Gardens is free, but if you want to walk across the footbridge connecting several of them, you have to buy a ticket for 35 Singapore dollars. At the edge of the gardens, I saw two large domes, and beneath them – one holds a collection of flowers, the other a tropical forest. However, I preferred to take photos against the backdrop of the magnificent trees: |
Wstęp do Gardens jest bezpłatny, ale jeśli chce się przejść po kładce łączącej kilka z nich to już trzeba kupić bilet za 35 singapurskich dolarów. Na skraju ogrodu widziałem dwie wielkie kopuły, a pod nimi - w jednej jest kolekcja kwiatów, a w drugiej - tropikalny las. Ja jednak wolałem fotografować się na tle wspaniałych drzew podróżników, których wiele jest w ogrodzie: |
|
![]() |
||
|
The symbol of Singapore, the Lion City, is the Merlion - half lion, half fish. Renovated over the years, the Merlion stands on the shore of the bay at the mouth of the Singapore River. A wall of tall skyscrapers stands in the background. This is the spot where every tourist visiting the Lion City takes a photo: |
Symbolem Singapuru - Miasta Lwa jest merlion - na wpół lew, na wpół ryba. Odnowiony po latach Merlion stoi na brzegu zatoki u ujścia rzeki Singapore. W tle ma ścianę wysokich wieżowców. W tym miejscu fotografuje się każdy turysta zwiedzający Miasto Lwa. Ja też sfotografowałem merliona po remoncie. Ładnie wyszedł! Tylko słońca tego dnia brakowało: |
|
![]() |
||
|
From Singapore, we sailed to Borneo to visit the Sultanate of Brunei. I'd been there years ago, but arrived by plane. It turned out that the capital city is over 30 kilometers from the country's only port, Muara. At the small terminal, they have a minibus schedule, theoretically departing from a stop in the courtyard behind the port gate, but if you're short on time, it's better to take a taxi to pick you up, show you around the capital's attractions, and bring you back to the ship. There were three of us that day- we paid USD 40 each. |
Z Singapuru popłynęliśmy na Borneo, by odwiedzić Sułtanat Brunei. Byłem tam przed laty, ale przyleciałem samolotem. Teraz okazało się, że z jedynego portu tego kraju - Muara do stolicy jest ponad 30 kilometrów. W porcie, w niewielkim terminalu mają rozkład jazdy mini-autobusu, teoretycznie odjeżdżającego z przystanku w podwórku za portową bramą, ale jeśli ma się niewiele czasu to lepiej liczyć na taksówkę, która zawiezie, obwiezie po ciekawostkach stolicy i przywiezie pod statek. Tego dnia było nas też troje - zapłaciliśmy po 40 USD. |
|
![]() |
||
|
This is muslim kingdom. There are many mosques in the sultanate's capital. They can be visited, but only outside prayer hours. Unfortunately, I couldn't wait long at the Sultan's Mosque (pictured above). However, I did visit the nearby collection of sultanic regalia (entrance is barefoot, and the entrance fee is 5 Brunei or US dollars). The collection, featuring gilded chariots, weapons, and uniforms, is impressive: |
W stolicy sułtanatu jest wiele meczetów. Można je zwiedzać, ale tylko poza godzinami modlitwy. Przed sułtańskim meczetem (na zdjęciu powyżej) nie mogłem niestety zbyt długo czekać. Ale zwiedziłem za to pobliską kolekcję sułtańskich regaliów (wchodzi się bez butów, za wstęp płaci się 5 dolarów brunejskich lub amerykańskich). Kolekcja z pozłacanymi rydwanami, bronią i mundurami jest imponująca: |
|
|
|
||
|
The Sultan's Palace can be viewed, but only through the bars of a high fence. The gate is locked and guarded by a smiling guard who speaks perfect English. He didn't hesitate to take a group photo: |
Pałac sułtański można oglądać, ale tylko przez kratę wysokiego płotu, Brama jest zamknięta, a pilnuje jej uśmiechnięty i doskonale mówiący po angielsku wartownik. Nie wzbraniał się przed zrobieniem wspólnego zdjęcia: |
|
|
|
||
|
XThe Sultan of Brunei is one of the richest men in the world. From his kingdom, built on oil, we sailed to a very poor but smiling country: the Philippines. In Puerto Princessa, they welcomed us in the best way possible: right at the port, they offered us free ice cream. We've never seen anything like that before! |
Sułtan Brunei jest jednym z najbogatszych ludzi na świecie. Z jego zbudowanego na ropie królestwa popłynęliśmy do bardzo biednego, ale uśmiechniętego kraju: na Filipiny. W Puerto Princessa przyjęli nas, jak mogli: Już w porcie częstując darmowymi lodami. Tego jeszcze nigdzie nie było! |
|
|
|
||
|
Just beyond the port gate, waiting for passengers were not air-conditioned taxis, but blue tuk-tuks. And the likes of which I'd never seen before. It was exotic! But I walked to get a better look at the lives of these friendly people: from the white cathedral down the long main street of Rizal... |
Tuż za portową bramą czekały na pasażerów nie klimatyzowane taksówki, ale niebieskie tuk-tuki. I to takie, jakich jeszcze nie widziałem. To była egzotyka!Poszedłem jednak pieszo, by lepiej przyjrzeć się życiu tych sympatycznych ludzi: od białej katedry długą główną ulicą Rizala... |
|
![]() |
||
|
On a parallel street, I found a small, squized covered market, and among the exotic fruits and vegetables, banana flowers were displayed for sale for the first time (pictured below). Nearby, at the Chinese supermarket "Great Wall," I bought a one-liter bottle of the excellent local Tanduay rum for just USD 3.50 (in local pesos)! |
W równoległej ulicy znalazłem ciasny kryty rynek, a na nim wśród egzotycznych warzyw i owoców po raz pierwszy wyłożone na sprzedaż kwiaty bananowca (na zdjęciu poniżej). Nieopodal w chińskim supermarkecie "Great Wall" kupiłem za jedne 3,5 dolara (w miejscowych peso) litrową butlę świetnego miejscowego rumu Tanduay! |
|
|
|
||
|
Years ago, when I traveled solo through the Philippines, of the country's numerous islands, Palawan was my favorite. Even today, you can still see boats with outrigger canoes just like back then. I used these boats to travel from island to island for a small fee: |
Gdy przed laty samotnie podróżowałem przez Filipiny to spośród licznych wysp tego kraju to właśnie Palawan podobał mi się najbardziej. I dziś jeszcze spotkać tu można takie jak wtedy łodzie z bocznymi pływakami. Takimi właśnie jednostkami przemieszczałem się za niewielką opłatą z wyspy na wyspę: |
|
![]() |
||
|
In Puerto Princessa harbor, I finally found a good, open perspective to photograph our ship, built in 2007 and carrying around 3,000 passengers. I stayed in the cheapest, interior cabin. The lack of a window didn't matter to me, and I slept better than in any other: |
W porcie Puerto Princessa nareszcie znalazłem dobrą, otwarta perspektywę, by sfotografować nasz statek, zbudowany w 2007 roku, zabierający około 3 tysięcy pasażerów. Mieszkałem na nim w najtańszej, wewnętrznej kabinie. Brak okna był dla mnie bez znaczenia, a spało się lepiej niż w jakiejkolwiek innej: |
|
![]() |
||
|
XXThe hostess, who was in charge of the group of English-speaking passengers, was a friendly Welshwoman named Hannah. We knew each other from previous cruises. I would come to her with any problems, and she would try to solve them. It was clear she enjoyed her job. And so did me, a world traveler: |
Hostessą - opiekunką grupy anglojęzycznych pasażerów była sympatyczna Walijka - Hannah. Znaliśmy się już z poprzednich rejsów. Do niej przychodziłem ze wszystkimi problemami, a ona starała się je rozwiązywać - stosownie do swoich kompetencji. Widać było, że lubi swoją pracę. I mnie - światowego podróżnika też: |
|
![]() |
||
|
After a full day at sea, we returned to Hong Kong for supplies and to exchange some passengers. The weather was much better, and of course I took the subway for some sightseeing – first, to the large Chinese temple of Wong Tai Sin, tucked into the dense urban sprawl of Kowloon. |
Po całym dniu w morzu wróciliśmy do Hongkongu po zaopatrzenie i aby wymienić część pasażerów. Pogoda była znacznie lepsza i oczywiście wybrałem się metrem na zwiedzanie - na początek do dużej chińskiej świątyni Wong Tai Sin wciśniętej w ciasną zabudowę Kowloonu. |
|
|
|
Zaraz po wyjściu z metra (stacja ma taką samą nazwę jak świątynia) widać efektowną bramę świątyni, a przy niej odlane z brązy potwory, które jej pilnują. Popatrzcie na zdjęcie obok! Świątynia dedykowana jest chińskiej bogini szczęścia. Rozłożona jest na kilku poziomach. dla wygody odwiedzających miedzy poziomami zainstalowano odcinki ruchomych schodów, co może zaskoczyć przybysza...
Immediately after exiting the subway (the station shares its name with the temple), you'll see the temple's striking gate, and the bronze monsters guarding it. Take a look at the photo below! The temple is dedicated to the Chinese goddess of fortune. It's spread over several levels. For the convenience of visitors, escalators have been installed between the levels, which might surprise visitors...
|
|
![]() |
||
|
This temple is alive. Taoist devotees lighting candles and praying still outnumber tourists. A solo traveler can discreetly observe the religious practices, taking their time. And there are so many sounds and colors all around! |
Ta świątynia żyje. Tu wciąż wyznawców taoizmu zapalających trociczki i modlących się jest więcej niż turystów. Samotny podróżnik bez pośpiechu może dyskretnie podglądać jak wyglądają religijne praktyki. A wokół jest tyle dźwięków i kolorów! |
|
![]() |
||
|
After leaving the temple, I walked towards the Diamond Hill subway station, where the entrance to Nan Lian Garden is located. It's a classic Chinese garden with numerous ponds and pavilions. It adjoins a Buddhist monastery located higher up. Admission is free, and an informational brochure is available at the gate. |
Po wyjściu z tej świątyni pomaszerowałem w kierunku stacji metra Diamond Hill, gdzie jest wejście do Nan Lian Garden. To klasyczny chiński ogród z licznymi stawami i pawilonami. Przylega on do położonego wyżej buddyjskiego klasztoru. Wstęp jest bezpłatny, a w bramie można dostać informacyjną broszurę. |
|
|
|
||
|
Ponds, carefully crafted trees, and flowers—I didn't know this little spot existed, but it's definitely worth a visit! Stone steps lead to the viaduct above the street, leading to the gates of a Buddhist monastery Chi Lin. Its pavilions house numerous Buddha statues, but photography is not permitted inside. It's important to respect the hosts' request: |
Stawy, starannie wymodelowane drzewa i kwiaty - nie wiedziałem o istnieniu tego zakątka, a przecież warto tu przyjść! Kamiennymi schodkami przechodzi się na wiadukt nad ulicą, by przekroczyć bramy buddyjskiego klasztoru Chi Lin. W jego pawilonach są liczne posagi Buddy, ale we wnętrzach nie wolno fotografować. Wypada respektować prośbę gospodarzy: |
|
![]() |
||
|
After loading passengers and supplies (a lot of food for 4,000 people aboard – passengers and crew – the ship headed north, arriving at the port of Keelung in Taiwan after two nights and one day of sailing. While this port city has its own attractions, most passengers head from here to Taipei, the capital of Taiwan. Almost all pay over 100 euros for the bus tour the ship offers. My self-organized tour cost me USD 4.50 :) |
Po załadowaniu pasażerów i zaopatrzenia (sporo tego trzeba dla 4 tysięcy ludzi - pasażerów i załogi) statek skierował się na północ, by po dwóch nocach i jednym dniu żeglugi zawinąć do portu Keelung na Tajwanie. I choć to portowe miasto ma swoje ciekawostki to większość pasażerów jedzie stąd do stolicy Tajwanu - Taipei. Prawie wszyscy płacą ponad 100 euro za wycieczkę autokarową oferowaną przez statek. Moja wycieczka kosztowała 4,50 USD :) |
|
![]() |
||
|
From the Port of Keelung where we dock there is only 10 min walk to South railway station. Every 20 min they offer a light train to Taipei Main Station (40 minutes each way – the cost is 62 Taiwan dollars – like 2 USD). Central station in Taipei is like a labirynth – people helped me to find the proper exit to continue walk to the central Square of the capital (pictured above) where are theatre and concert hall and the memorial of the national hero – general Chang Kai-Shek. Multi-arch gate is also imposing! |
Z portu Keelung, gdzie zacumowaliśmy, do południowego dworca kolejowego jest tylko 10 minut spacerem. Co 20 minut kursuje pociąg do głównego dworca kolejowego w Tajpej (40 minut w jedną stronę – koszt 62 dolarów tajwańskich – około 2 dolarów). Dworzec centralny w Tajpej przypomina labirynt – ludzie pomogli mi znaleźć właściwe wyjście, abym mógł dalej iść na centralny plac stolicy (zdjęcie powyżej), gdzie znajduje się teatr, sala koncertowa i pomnik bohatera narodowego – generała Czang Kaj-szeka. |
|
|
|
||
|
Cast in bronze, the "Father of the Nation" sits on a pedestal inside a stylized, grand mausoleum (photo above). Climbing the wide staircase is a considerable climb, but the view from the terrace is rewarding. After leaving the complex, I walked through the streets of Taipei (over 3 km) to the Sun Yat-Sen Mausoleum. Unfortunately, the interior is undergoing renovations, so I only saw the building from the outside: |
Odlany ze spiżu "ojciec narodu" siedzi na piedestale wewnątrz stylizowanego, wielkiego mauzoleum (zdjęcie powyżej). Wejście tam po szerokich schodach to solidna wspinaczka, ale widok z tarasu nagradza wysiłek. Po opuszczeniu kompleksu pomaszerowałem ulicami Taipei (to ponad 3 km) do mauzoleum Sun Yat Sena. Niestety wnętrze budowli jest remontowane więc obejrzałem budynek tylko z zewnątrz: |
|
|
|
||
|
Then I took the 20 Taiwanese dollar subway back to Central Station and boarded the train to Keelung. I reached the ship on time. The total cost of the trip was about 4.5 US dollars. :} Late in the evening, we set sail for nearby Japan. Our first stop was Okinawa. |
Potem metrem za 20 tajwańskich dolarów wróciłem na centralną stację i wsiadłem do pociągu do Keelungu. Na statku byłem na czas. Całkowity koszt wycieczki wyniósł jakieś 4 i pół dolara USA. :} Późnym wieczorem odpłynęliśmy do bliskiej już Japonii. Na początek mieliśmy odwiedzić Okinawę. |
|
|
|
||
|
Only in the afternoon we docked in Naha – the capital of Okinawa. I was here more than 20 years ago flying from Taiwan with the intention to cross Japan south to nord by ferries and trains… It is the same country: clean, polite, cultural… I like Japan! The main attraction in Naha is the castle. Years ago they started its restauration. Sorry. it is still going on… I took a funny monorail to get there, then paid 400 yen for entry and except solid walls and gates I didn’t see much. Main pavilion is fenced. But I like this excursion – many flowers are in blossom on the way and many smiles… |
Do Nahy – stolicy Okinawy dopłynęliśmy dopiero po południu . Byłem tu ponad 20 lat temu, lecąc z Tajwanu z zamiarem przekroczenia Japonii z południa na północ promami i pociągami… To ten sam kraj: czysty, uprzejmy, kulturalny… Lubię Japonię! Główną atrakcją Naha jest zamek. Lata temu rozpoczęto jego renowację. Przepraszam. Nadal trwa… Dojechałem tam zabawną kolejką jednoszynową, a potem zapłaciłem 400 jenów za wstęp i poza solidnymi murami i bramami niewiele zobaczyłem. Główny pawilon jest ogrodzony. Ale wycieczka się udała – po drodze kwitnie wiele kwiatów i pojawia się mnóstwo uśmiechów… |
|
|
|
||
|
Our next port of call was Kagoshima on the island of Shikoku. Unfortunately, the pier and cruise ship terminal are located on the outskirts of the city. However, I found a way to reach the historic part of the city without taking an expensive taxi: first, a two-kilometer walk to the tram line (170 yen per ride), and then a walk to the remains of the castle: |
Naszym następnym portem była Kagoshima na wyspie Shikoku. Tu niestety nabrzeże i terminal dla statków pasażerskich jest na dalekim przedmieściu. Znalazłem jednak sposób na dotarcie do zabytkowej części miasta bez brania drogiej taksówki: najpierw dwa kilometry pieszo do linii tramwajowej (170 jenów za przejazd) i potem pieszo do pozostałości zamku: |
|
|
|
||
|
I also found a Japanese Shinto shrine in Kagoshima. Its presence is signaled by a uniquely shaped tori gate (pictured below). Such shrines are a significant place in Japanese tradition. Japanese people visit them to celebrate important family occasions, offering offerings and drawing fortune cards (unfavorable fortunes can be discarded by tying them to a stand in the shrine). |
Odnalazłem w Kagoshimie także świątynię japońskiej religii shinto. Jej obecność sygnalizuje brama tori (na zdjęciu poniżej). Taka świątynia to miejsce ważne w japońskiej tradycji. Japończycy odwiedzają ją z okazji ważnych rodzinnych wydarzeń. składają ofiary i losują karteczki z wróżbami (niepomyślne wróżby można odrzucić, przywiązując je na stojaku w świątyni). |
|
|
|
||
|
In the garden next to the temple, I happened to come across a young couple in traditional dress (photo below right column) and a little girl in a beautiful kimono, who was celebrating - I realized - her milestone birthday. I was so happy - lucky me! |
W ogrodzie obok świątyni zastałem przypadkowo młodą parę w tradycyjnych strojach (zdjęcie poniżej) i małą dziewczynkę w ślicznym kimonie, która właśnie obchodziła - jak zrozumiałem - swoje okrągłe urodziny. Bardzo się ucieszyłem - miałem szczęście! |
|
|
|
|
|
![]() |
||
|
In Kagoshima, the sun was shining, but the wind was icy. Despite this, I managed to walk an additional 4 kilometers to the ferry port, where I had a beautiful view of the active volcano rising into the sky on the neighboring small island of Sakura-jima. The volcano wasn't spewing ash for a while... I really appreciate this photo! |
W Kagoshimie świeciło słońce, ale wiał lodowaty wiatr. Mimo to udało mi się dojść (to były dodatkowe 4 kilometry) do portu promowego, skąd otwierał się piękny widok na czynny wulkan wyrastający w niebo na sąsiedniej małej wysepce Sakura - jima. Wulkan chwilowo nie wyrzucał popiołu... Bardzo sobie cenię to zdjęcie! |
|
|
|
||
|
Welcome to Tokyo! We docked at the Tokyo International Cruise Terminal just 200 m from the subway station the same name. Cold day, but no wind today and lovely sun! There i good info desk at the terminal… I decided to refresh memories – go first to Imperial Palace, getting of at Shimbashi station. From this station you can cross Ginza quarter heading to the palace. The palace is like a green island in the center of Tokyo: |
Witamy w Tokio! Zacumowaliśmy w Międzynarodowym Terminalu , zaledwie 200 metrów od stacji metra Tokyo International Cruise Terminal. Było zimno, ale bezwietrznie i piękne słońce! Dobre biuro informacji z mapami czekało w terminalu… Postanowiłem odświeżyć pamięć – najpierw pojechałem do Pałacu Cesarskiego, wysiadając na stacji Shimbashi. Pałac wygląda jak niedostępna zielona wyspa w centrum Tokio: |
|
|
|
||
|
Returning to Shimbashi Station, I once again passed through the famous Ginza district – for as long as I can remember, it has always been a symbol of Japanese modernity, progress, and economic success. And it still is – take a look at Ginza's gleaming skyscrapers on Sunday morning: |
Wracając do stacji Shimbashi ponownie przeciąłem słynną dzielnice Ginza - od kiedy pamiętam zawsze była symbolem japońskiej nowoczesności, postępu i ekonomicznych sukcesów. I dalej jest - popatrzcie jak wyglądały błyszczące wieżowce Ginzy w niedzielny poranek: |
|
|
|
||
|
The Asakusa Line took me to the famous Asakusa Buddhist Temple. I've visited it several times and even stayed for a few days near this beautiful temple. As always, I encountered a crowd. Young women posing for photos in kimonos rented by the hour, a riot of color, joy, and the smoke of frafrant sticks. Now you know why I always visit this place when I'm in Tokyo: |
Metro linii Asakusa zawiozło mnie do słynnej świątyni buddyjskiej Asakusa. Zwiedzałem ją już kilka razy, a nawet mieszkałem kilka dni w pobliżu tej pięknej świątyni. Jak zawsze spotkałem tu tłum. Młode kobiety pozujące do zdjęć w wypożyczonych na godziny kimonach, orgię kolorów, radości, dymy trociczek. Teraz już wiecie dlaczego zawsze bedąc w Tokio odwiedzam to miejsce: |
|
![]() |
||
|
I returned to the ship after dark. I took the subway, noting that here in Japan, each line costs a separate 170 yen. :) During the night and morning, our ship sailed to Port of Kobe, where (as you can see in the photo below) we docked at... the overpasses. Fortunately, a free shuttle bus took us from there to the local shopping district: Chinatown. |
Wróciłem na statek po zmroku. Metrem, konstatując, że tu w Japonii za przejazd każdą linią płaci się osobne 170 jenów :) Nocą i przedpołudniem nasz statek płynął do portu Kobe, gdzie (jak widać na zdjęciu poniżej ) zacumowaliśmy do... estakad. Na szczęście darmowy autobus wywoził nas stamtąd do miejscowej dzielnicy handlowej: Chinatown. |
|
|
|
||
|
Elegant Chinatownin Kobe is full of shops. But I do not like shopping. So I turned by foot to the city hall. They offer viewing windows on the 24th floor – it is free self service visit. The view was excellent… But not sensational… See the picture above. |
Elegancka dzielnica chińska w Kobe jest pełna sklepów. Ale ja nie lubię zakupów. Poszedłem więc pieszo do ratusza. Na 24 piętrze są tam okna widokowe – można wejść bezpłatnie samoobsługową windą. Widok był doskonały… Ale nie rewelacyjny… Popatrzcie na zdjęcie powyżej. |
|
![]() |
||
|
Looking for other attractions I found out that in the mountains surrounding Kobe there are trails. One of them is heading from ShinKobe station to the Mermaid Waterfall (Nunobiki). Aha, I like waterfalls… I took a subway to ShinKobe station. Once out of the station building turn left at at the end of the house you will see tunnel under the station to the trailhead. The orientation is easy – there are many signs on the way up. I passed little cascades on the way. It is serious 40 min hike up. The fall is weak duting this season but I liked it. Just see the picture: |
Szukając innych atrakcji, odkryłem, że w górach otaczających Kobe są szlaki. Jeden z nich prowadzi ze stacji ShinKobe do Wodospadu Syrenki (Nunobiki). A że lubię wodospady… Pojechałem metrem do stacji ShinKobe. Po wyjściu z budynku stacji trzeba skręcić w lewo, a na końcu domu zobaczysz tunel pod stacją prowadzący do początku szlaku. Orientacja jest prosta – po drodze jest wiele znaków. Mijałem po drodze małe kaskady. To naprawdę 40-minutowa wspinaczka. Wodospad jest cienki o tej porze roku, ale mi się podobał. Spójrzcie tylko na zdjęcie: |
|
|
|
||
|
Today in the morning we entered under the high bridge (like Golden Gate) lovely Bay of Nagasaki. The city is known as a place where second atomic bomb exploded in 1945. I took a tram no 1 (150yen) to get to Peace Park on the outskirts of the town (7 kms – too far to walk!). The picture on front of famous Statue of Peace is obligatory… Then I visited nearby catholic cathedral. |
Z chłodnego portu Kobe popłynęliśmy do Nagasaki. Wcześnie rano wpłynęliśmy pod wysokim mostem (jak Golden Gate) do malowniczej Zatoki Nagasaki. To miasto znane jest jako miejsce, w którym w 1945 roku wybuchła druga bomba atomowa. Pojechałem tramwajem nr 1 (za 150 jenów) do Parku Pokoju na obrzeżach miasta (odległość to 7 km – za daleko, żeby iść pieszo!). Zdjęcie przed słynnym Pomnikiem Pokoju jest obowiązkowe… Następnie odwiedziłem pobliską katedrę katolicką, którą odwiedził nasz papież... |
|
![]() |
||
|
The local Chinatown was hosting a lantern festival. The colorful decorations added a touch of charm to this district, which is crossed by a small river and intersected by picturesque stone bridges: |
Na terenie tutejszego Chinatown trwał akurat festiwal lampionów. Kolorowe dekoracje przydawały wiele uroku tej dzielnicy, przez którą przepływa niewielka rzeka, pocięta malowniczymi kamiennymi mostami: |
|
![]() |
||
|
Nagasaki was the first city in China to allow Western merchants to settle. There are monuments from that period here, and on a hill, a group of colonial houses has been converted into a museum complex. If you're willing to pay the 620 yen entrance fee, you can have your photo taken in front of the Madame Butterfly statue – after all, Puccini's famous opera is set in Nagasaki. Puccini also has his statue nearby. |
Nagasaki było pierwszym miastem w Chinach, w którym pozwolono osiedlać się zachodnim kupcom. Są tu zabytki z tego okresu. A na wzgórzu grupa kolonialnych domów, zamieniona na kompleks muzealny. Jeśli jesteś gotów zapłacić 620 yenów za wstęp to możesz sie tam sfotografować przed pomnikiem Madame Butterfly - bo przecież akcja znanej opery Pucciniego toczy sie właśnie w Nagasaki. Puccini też ma obok swój pomnik :) |
|
![]() |
||
|
From Nagasaki, we sailed to Pusan, South Korea. The ship offers in this port a shuttle bus to the city center for 19 euros round-trip. It's worth noting that from the primitive port terminal to Busan Station, it's only a 20-minute walk. Just cross the street. At the station, get on Subway Line 1 and buy a ticket for less than 2,000 won (the price depends on the distance). Simple? I laugh now, but in modern South Korea, you can't pay for the subway with a credit card. Only Korean cash! A helpful Korean man exchanged me 5 dollars, and that was enough for the whole day! Thank you! One dollar is worth 1,400 won. |
Z Nagasaki popłynęliśmy do Pusanu w Korei Południowej. Statek oferuje tu wahadłowy autobus do centrum miasta za 19 euro w obie strony. Warto wiedzieć, że z prymitywnego terminalu portowego do stacji Pusan jest tylko 20 minut spacerem. Wystarczy przejść przez ulicę. Na stacji trzeba przejść do metra linii 1 i kupić bilet za mniej niż 2000 wonów (cena zależy od odległości). Teraz się śmieję, ale w nowoczesnej Korei Południowej nie można płacić kartą kredytową za przejazd metrem. Tylko koreańska gotówka! Pomocny Koreańczyk wymienił mi 5 dolarów i to wystarczyło na cały dzień! Dziękuję! Jeden dolar jest wart 1400 wonów. |
|
![]() |
||
|
I did not go from the ship to the city center. I took opposite direction – to the mountais visible in the background! At the end of the subway line 1 far from the noise and crowd there is hidden Buddhist Temple Beomeosa. If you are in a hurry take bus 90 from the metro station of the same name for 1700. It goes up and up through the bamboo forest. Finally you will see many historic buildings on different levels.. Only few people are praying in the halls… The marvel! |
Nie pojechałem do centrum. Pojechałem w przeciwnym kierunku – w góry widoczne na zdjęciu! Na końcu linii metra nr 1, z dala od hałasu i tłumów, znajduje się buddyjska świątynia Beomeosa. Jeśli się spieszysz, wsiądź do autobusu 90 ze stacji metra o tej samej nazwie za 1700. Jedzie on w górę i w górę przez bambusowy las. Na końcu zobaczysz mnóstwo budynków na różnych poziomach… Kilka osób się modli w różnych wnętrzach… Cudo! |
|
![]() |
||
|
For over an hour, I wandered from pavilion to pavilion. Some rooms were empty, only the Buddha gazing benevolently from the altar. Silence, emptiness, and a unique atmosphere instead of the concrete and noise of the city. It was a good choice! |
Przez ponad godzinę chodziłem od pawilonu do pawilonu. W niektórych pomieszczeniach nie było nikogo, tylko Budda dobrotliwie patrzący z ołtarza. Cisza, pustka i niezwykła atmosfera zamiast betonu i hałasu w mieście. To był dobry wybór! |
|
![]() |
||
|
fewI then walked down the stream to the metro station and headed into the city center. Something worth seeing there is the fish market, with its giant octopuses and colorful fish in the street stalls: |
Zszedłem potem pieszo wzdłuż potoku do stacji metra i pojechałem do centrum miasta. Coś co warto tam zobaczyć to targ rybny z ogromnymi ośmiornicami i kolorowymi rybami w ulicznych kramach: |
|
![]() |
||
|
Busan was the last port of call on our itinerary. Two days later, our ship returned to Hong Kong, and I took a bus to the airport. Here, I received devastating news: my flight to Frankfurt would be delayed by 11 hours! After some intervention, they found me a last available seat on a Finnair flight to Helsinki. From there, I had a connecting flight to snow-covered Gdansk. It was minus 15 degrees Celsius! |
Pusan był ostatnim portem naszej trasy. Dwa dni później nasz statek powrócił do Hongkongu, a ja pojechałem autobusem na lotnisko. Odebrałem tu kiepska wiadomość: mój lot do Frankfurtu będzie opóźniony o 11 godzin! Po interwencjach znaleźli mi jedno wolne miejsce w samolocie Finnair, który leciał do Helsinek. Tam miałem połączenie do zasypanego śniegiem Gdańska. Było minus 15 stopni! |
|
|
|
||
|
It was a wonderful and completely successful trip. I met new people, saw new landscapes... Now it's time to think about the next one! :) |
To była wspaniała i w pełni udana podróż. Poznałem nowych ludzi, zobaczyłem nowe krajobrazy... Teraz pora pomyśleć o następnej! :) | |
|
Just before Christmas I received the message from the owner of Globosapiens website - Mr Walter Andreas Pucko that he will finały close Globosapiens site at the end of this year. That's very sad message... During more than 20 years of traveling the world I was publishing my notes and advices in my travel log on GS website. In total it was more than 3130 entries made during more than 3100 days of travel through 7 continents. Also few thousand of pictures... Mr Andreas did not offed the copy of this input for publishing it on the other website.. I am not IT expert. During last days of the year 2025 I was desperately looking for the solution to save my entries. It cost a lot of time, money and work but I am happy to inform you dear friends, that with a help of my skilled son Adam I moved all the entries of my travel log and SOME pictures to the new location on my web space. Since January 2025 you can find them here: http://diary.kontynenty.net You are most welcome to continue reading there about my travel adventures. |
Przed samymi Świętami otrzymałem wiadomość od właściciela portalu Globosapiens - Niemca Waltera Andreasa Pucko, że nieodwołalnie zamyka on tę stronę przed końcem roku. To bardzo smutna wiadomość... Podczas ponad 20 lat podróżowania przez świat publikowałem swoje spostrzeżenia i porady w moim dzienniku podróży w portalu Globosapiens. Razem było to ponad 3130 wpisów zrobionych w ciągu ponad 3100 dni podróżowania na 7 kontynentach. Do tego kilka tysięcy zdjęć. Pan Pucko nie mógł przekazać strumienia wpisów. Nie jestem specjalistą informatykiem. W ciągu ostatnich dni roku 2025 desperacko poszukiwałem sposobu uratowania moich zapisów. Kosztowało to dużo czasu, pieniędzy i pracy ale udało się: z pomocą mojego uzdolnionego syna Adama przeniosłem moje wszystkie wpisy z podróży i niektóre zdjęcia w nowe miejsce. Od dziś możecie znaleźć je tutaj: www.diary.kontynenty.net Zapraszam do kontynuowania śledzenia tam moich przygód na światowych szlakach. |
|
|
Between the voyages I am giving lectures and slide-shows in the clubs and public libraries around Poland. The money I earn on this way is always converted into the new air tickets. In the International Sailor's Club "Zejman" I was talking about the Far North of Russia, and recently - about my 12th Voyage around the world:
"Zejman" has a very special atmosphere. It is the meeting place of the sailors and travelers located in the heart of the Old Town in Gdansk. Recently I had there a lecture about Tonga - the last kingdom in the Pacific. |
Okresy między podróżami wykorzystuję także na prelekcje i spotkania autorskie w klubach i bibliotekach. Zazwyczaj takie imprezy połączone są z promocją mojej książki "Na siedem kontynentów". Mile do dziś wspominam właśnie takie perfekcyjnie zorganizowane spotkanie w Wojewódzkiej Bibliotece Pedagogicznej w Słupsku:
W gdańskim klubie "Zejman" opowiadałem kiedyś o arktycznej Rosji (fot. obok, a ostatnio także o Tonga - ostatnim królestwie na Pacyfiku. |
|
|
My website is winning more and more fans... At the beginning of the year 2003 the counter installed on my web pages took down 90 thousands calls. In June 2006 I had the celebration - it reached a million! In January, 2023 counter showed 5,000,000 page views. Unfortunately, the webmedia company offering call counters disappeared from the market, leaving me without devices... I think it is quite a lot concerning such a private website. The statistics are also interesting: most of the calls (about 70%) come from Poland. From abroad most guests comes from Great Britain and France. At the end of the rank unexpectedly appeared residents of very strange countries like Taiwan, Mexico and Saudi Arabia... In my own country most visitors come from Warsaw, Cracow, Wroclaw and from my home Gdansk. It is real problem for me when to translate my www pages to English. So far only about 15 percent of them are translated, I have not enough time and nobody wants to help me. Pity! I would like to share my travel knowledge also with the people from abroad. Regarding pages not translated to English: there is still a lot of pictures to see. I was working hard to complete my web pages: you can spend many hours in front of the screen... I hope that many people will take the advantage of my experience... And they do... Unfortunately there are also journalists who copy parts of my pages, then they add something and publish the whole story as their text... Shame, ladies and gentlemen... I am also receiving a lot of e-mails with questions related to travel - not only from Poland but also from the world... I try to response every letter but unfortunately I cannot spend to much time for this - a lot of other activities is waiting for me... I fall behind with publishing reports from my consecutive journeys. I recorded the radio program, talking about my recent travels and I gave also an interview for the Polish site in Vilnius - Lithuania - you can read it here. After years "Poznaj Świat" ("Discover the world") magazine published again my article - about Ogasawara Islands. There were also my articles about Egyptian Sahara in "Rzeczpospolita" ("The Republic") and my "Terres Australes" piece (Crozet & Kerguelen Is.) published in "Podróże" magazine. More on my writing you will find on the web page "my publications" and full listing of recently published articles on: "ARTICLES" . I spend my life now mostly writing. Lectures and the slide-shows after the pandemic are practically suspended. Readings and preparations for the future voyages also take a lot of my time. Next targets are already defined. Love to all of you! February 9th, 2025 Wojtek |
Mój internetowy serwis zyskuje coraz więcej sympatyków... Na początku roku 2003 licznik zainstalowany na moich stronach odnotował 90 tysięcy wywołań. Na początku czerwca 2006 obchodziłem jubileusz: milionowe wywołanie mojego serwisu. W styczniu 2023 licznik pokazał 5 milionów wyświetleń mojej strony. Niestety firma webmedia oferująca liczniki wywołań znikła z rynku, pozostawiając mnie samemu sobie... Program statystyczny, który zainstalowałem na moich internetowych stronach pokazuje codziennie do 200 wywołań. Ciekawa jest statystyka tych wywołań: najwięcej, bo około 70% pochodzi z Polski. Spośród innych krajów najwięcej mam kolejno gości z Wielkiej Brytanii i Francji. Pod koniec listy pojawiają się ku mojemu zaskoczeniu bardzo dziwne kraje: Tajwan, Meksyk czy Arabia Saudyjska... W kraju najwięcej sympatyków mam w Warszawie, Krakowie, Wrocławiu i rodzinnym Gdańsku. Materiału w moim serwisie jest na wiele godzin oglądania - włożyłem w jego opracowanie bardzo dużo pracy z myślą o tym, by z moich doświadczeń mogli skorzystać inni globtroterzy... I korzystają... Niestety nie wszyscy korzystają z zawartości moich stron w dozwolony sposób - są tacy dziennikarze, którzy przepisują teksty z moich stron, dodają coś od siebie i... publikują całość podpisując swoim nazwiskiem... Doprawdy wstyd panie i panowie!... Dostaję e-mailem wiele pytań od podróżników, nie tylko z Polski ale i ze świata - staram się na wszystkie listy odpowiadać, ale niestety nie mogę na to poświęcić zbyt dużo czasu... Jak się zapewne domyślacie nie wszystkie listy są poważne... - czasem np. dostaję do rozwiązania zadania z geografii... Traktuję to z humorem... Nagrałem kolejną audycję radiową o moich podróżach i udzieliłem wywiadu dla polskiego portalu w Wilnie - możecie go przeczytać tutaj. Po latach miesięcznik "Poznaj Świat" znów opublikował mój artykuł - o japońskich wyspach Ogasawara. Ostatni mój artykuł w "Rzeczpospolitej" traktował o podróży przez Egipską Saharę. W "Podróżach" ukazał się mój artykuł o Francuskiej Subantarktyce - archipelagach Crozeta i Kerguelena. Więcej o moim pisaniu przeczytacie na stronie moje publikacje a pełny wykaz ostatnich artykułów na stronie ARTYKUŁY. Podróże i działalność publicystyczna wypełniają mi aż nadto mój czas. Nie nadążam z publikowaniem relacji z kolejnych wyjazdów. Kilka kolejnych ciekawych projektów nowych ekspedycji jest w opracowaniu - wiecie dobrze, że plany takich samotnych eskapad do rzadko odwiedzanych miejsc wymagają solidnego przygotowania... Są już wyznaczone następne cele. Pozdrawiam serdecznie Was wszystkich!
2026.02.09 Wojtek |
|
|
Travel snapshots from recent years --- Migawki z podróży ostatnich lat |
| 2022 | 2021 | 2020 | 2019 | 2018 | 2017 | 2016 | 2015 | 2014 | 2013 | 2010-2012 |
| 2023 | 2024 | 2025 |
Back do the main directory Powrót do głównego katalogu