|
|
||
|
tekst i zdjęcia: Wojciech Dąbrowski © - text & photos |
||
|
||
|
|
||
| Returning from the interesting expeditions I always try to write a travel report to share my knowledge and to help other travelers in their preparations to the voyage. A lot of such reports you can already sea on my website - sorry - most in Polish only. New reports require work and time. Unfortunately it is now harder and harder to find the time. On this page you will see some interesting pictures from the last years. They are waiting to be used in the coming reports. I hope to write them someday... | Po powrocie z każdej ciekawej podróży staram się napisać ilustrowany raport by podzielić się moją świeżo zdobytą wiedzą i w ten sposób pomóc innym podróżnikom w ich przygotowaniach do wyjazdów. Wiele takich raportów znajdziecie już na moich stronach. Niestety pisanie tych raportów to praca pochłaniająca sporo cennego czasu. Nie zawsze mogę znaleźć ten czas... Na tej stronie znajdziecie co ciekawsze zdjęcia do tematów, które czekają na przygotowanie raportów. Mam nadzieje, że kiedyś się doczekają osobnych stron... | |
|
In
the mid - December 2007 I returned from another
fascinating voyage. With Lufthansa-Lot
37000-miles award ticket I was flying via
Frankfurt to Yemen.
I visited there few
unknown, interesting places and with some effort I managed to
get a 3-days transit visa to so far inaccessible Saudi Arabia. Waiting
for the visa I visited interesting villages in Haraz Mts (below) and UNESCO'
world heritage town - Zabid (right).
Then, with armed escort I took bumpy roads to the famous village Shaharah in the mountains of Northern Yemen:
In Sana I had a great pleasure to meet outstanding world travelers: Jorge Sanchez and Dario Gil with his wondering family and Andre Brugiroux from France.
All of them are wonderful people - passionate like me. Everyone of them know the world better then the geographers with university degrees - because they saw and touched it... In Saudi Arabia I rented a car in Jeddah and in 3 days I made a long loop (1800 km) to visit the most interesting place in this country: ancient Nabatean city of Madain Saleh.
Madain lies in the unusual scenery of the desert and the colored mountains. Its tombs are less ornate the ones from Petra, but also very interesting. After short stay in Saudia I visited also Cairo, Sinai Peninsula and Jordan, where I liked most picturesque Wadi Rum:
Soon I will publish more pictures from this voyage on the separate page. Notes from the road are in my travel log. So far huge report from lovely Christmas Island (Pacific) is ready.
************************************** In October 2007 I returned from the short voyage to the Mediterranean... For just 15000 miles from Lufthansa frequent flyer program I got free RT air ticket to Antalya on the Turkish Riviera. I was there in 1972 during my first voyage to the orient. This was opportunity to see again picturesque coastal towns like Alanya:
... and to photograph - now in colors - nice castle in Anamur (on the right column). But the main target was to see the strange and so far unknown to me Republic of Northern Cyprus. To get there I took a ferry from Tasucu to Kyrenia (Girne) - little town with well preserved old citadel and romantic harbor:
There are ruins of the castles in the mountains (St. Hillarion on the right column). I rented a small car to visit Nicosia, Famagusta and the virgin Karpaz Peninsula. It was nice and relaxing trip but the beginning was unlucky: Polish Airlines cancelled my flight and I got my backpack with 20 hours delay. One more adventure... ********************************************* |
W
połowie grudnia 2007 wróciłem z kolejnej ciekawej podróży. Z nagrodowym biletem Lufthansy, za
37000 mil poleciałem do
znanego mi już wcześniej Jemenu. Tam odwiedziłem kilka ciekawych i nieznanych mi
dotąd miejsc. Nie bez problemów udało mi się uzyskać 3-dniową wizę niedostępnej dla
mnie jak dotąd Arabii Saudyjskiej. Czekając
na wizę odwiedziłem fascynujące wioski w Górach Haraz (po lewej) i miasto Zabid
umieszczone przez UNESCO na Liście Światowego Dziedzictwa:
Z uzbrojoną eskortą, po fatalnych drogach (jak na zdjęciu obok) udało mi się dotrzeć do słynnej wioski Szaharah w górach Północnego Jemenu:
W Sanie miałem wielką przyjemność spotkać osobiście wybitnych światowych podróżników: Jorge Sancheza i Dario Gilla z jego podążającą przez świat rodzinką (po lewej) oraz Francuza Andre Brugiroux:
To wspaniali ludzie - pasjonaci jak ja. Każdy z nich zna świat lepiej niż geografowie z naukowymi stopniami - bo widzieli ten świat i dotykali go... W Arabii Saudyjskiej wynająłem samochód i w ciągu trzech dni przejechałem samotnie pętlę o długości ponad 1800 km, aby dotrzeć do największej atrakcji tego kraju - starożytnego miasta Madain Saleh.
Madain (powyżej) leży w niezwykłej scenerii pustyni i barwnych gór. Grobowce, które tam oglądałem są może mniej ozdobne niż te w Petrze, ale równie ciekawe. Po krótkim pobycie w Saudii odwiedziłem także Kair, Półwysep Synaj i Jordanię, gdzie najbardziej podobały mi się oglądane po raz pierwszy malownicze okolice Wadi Rum:
Chciałbym wkrótce opublikować więcej zdjęć z tej podróży na osobnej stronie. Zapiski z trasy znajdziecie jak zwykle w dzienniku podróży. Na razie gotowy jest świeży i obszerny raport z Wyspy Bożego Narodzenia na Pacyfiku. ******************************************************* W październiku 2007 wróciłem z kolejnej, krótkiej podróży... Za jedne 15000 mil z programu frequent flyer Lufthansy dostałem bezpłatny bilet z Gdańska do Antalii na Tureckiej Riwierze i poleciałem przypomnieć sobie tamte strony (przejeżdżałem tamtędy w 1972 roku, gdy nie było jeszcze barwnych slajdów!) Mogłem teraz sfotografować zapamiętany z tamtych czasów ładny nadmorski zamek w Anamurze:
...i odwiedzić malownicze miasteczka na wybrzeżu - między innymi Alanyę - na zdjęciu na sąsiedniej kolumnie. Głównym celem tej podróży był jednak Północny Cypr, dziwna, uznawana jedynie przez Turcję republika, której nigdy nie widziałem. Dotarłem tam promem kursującym z Tasucu do Kyrenii (Girne). Sama Kyrenia okazała się nastrojowym miasteczkiem z dobrze zachowaną cytadelą i romantycznym starym portem (na zdjęciu obok). Niedaleko, na szczytach górskiego pasma zbudowano zamki, które można odwiedzić (poniżej: St Hillarion Castle)
Wypożyczonym samochodem dotarłem także do Nikozji, Famagusty i na dziewiczy Półwysep Karpaz z klasztorem Apostoła Andrzeja. To była udana podróż, choć zaczęła się pechowo: LOT odwołał lot, a następnie na dobę zagubił mi plecak... |
|
|
In April/May 2007 I took a short voyage via Odessa to the unknown Moldova using the promotional ticket from LOT. The weather was nice. It was a pleasure to walk again through the well known streets of Odessa. Sorry, since few years famous opera building is still under restoration - see the picture on the right column... But they have already western-style hostels in Odessa and Kiev! The prices for the bed are unfortunately also western... The shortest route from Odessa to the capital of Moldova goes via the zone of the conflict: Transdniestria. Yes, there are buses, there is border crossing. The rude and corrupted officers of Transdniestria do not touch local people. But the foreigners - taken out of the bus have there a hard time. See below the roubles of Transdniestria their currency:
Today's Moldova appears as a country of rural landscape, orthodox monasteries and wineyards. People are friendly, but they do not smile to the stranger.
Horse carriages... Jesus Christ on the cross near countryside wells... Painted houses and fences... Bumpy roads... Friendly lonely monk in Old Orhei wanted to have a pictures with me...
The most picturesque was the excursion to the Monasteries of Saharna and Tipova with the exciting panoramas of Dniestr (Nistru) River - see the right column. In the provincial town of Soroca I had opportunity to see traditional baptism in the orthodox church:
But the most interesting monument of Soroca is on the right column: it is well preserved castle from 16th century. Moldova is still inexpensive to travel, offers tasty wines and there are already first private hostels opened. More an more people speak English. But the tourist information is poor - it lies still of the beaten track. *************************************** In March 2007 I happily completed the longest voyage in the history of my traveling through the globe. It was my seventh round-the-world trip - to the Caribbean, both Americas, islands of the Pacific and Asia to Europe. You will find my travel log here. The biggest experiences of this expedition were: the sailing around the islands of the Archipelago of Galapagos:
and Christmas time spent despite of all adversities with the warm and hospitable inhabitants of Christmas Island on the Pacific. Here you will find full report from this island.
I found on my trail snowy mountains (see Chimborazo in Ecuador below) and fascinating temples (Madurai in India on the right column)
But first and foremost - interesting people of the different color of skin, different disposition. Almost always they were kind and friendly to me. See below family from Christmas Island on the Pacific and 20-years old ladies from Tokyo on the right column.
The map of my 7th Round-the-World Voyage and first load of pictures you will find under this link: 7RTW or you can read my travel log..
|
Na przełomie kwietnia i maja 2007, korzystając z promocyjnego biletu LOTu odbyłem krótką podróż przez Odessę do nieznanej mi wcześniej Mołdawii. Pogoda mi sprzyjała. Z przyjemnością ponownie spacerowałem znanymi ulicami Odessy. Minęło kilka lat od mojego poprzedniego pobytu, ale słynna opera jest wciąż w remoncie:
Najkrótsza droga z Odessy do stolicy Mołdawii prowadzi przez strefę konfliktu: przez zbuntowaną Transdniestrię. Autobusy jeżdżą, przejście graniczne jest. Chamscy i skorumpowani oficerowie z Transdniestrii nie czepiają się tubylców, ale cudzoziemców wyciąga się z autobusów na niezbyt przyjemne, indywidualne kontrole. Transdniestria ma nawet swoją własną walutę (na zdjęciu obok). Dzisiejsza Mołdawia jawi się jako kraj wiejskich krajobrazów, otwartych na nowo prawosławnych klasztorów i winnic. Ludzie są przyjacielscy, ale do obcych się raczej nie uśmiechają... Szkoda...
Jak w starym romansie przy wiejskich przydrożnych studniach stoją krzyże z rozpiętym Chrystusem. Odwiedziłem odnowiony klasztor Capriana (powyżej), a w grocie klasztoru w Starym Orhei fotografowałem się z przyjacielskim mnichem- samotnikiem (obok).
Najciekawszą krajobrazowo była wycieczka do klasztorów Saharna i Tipowa z pysznymi widokami na Dniestr. W prowincjonalnym miasteczku Soroca trafiłem na chrzest w prawosławnej cerkwi. Ale najciekawszym obiektem w tym mieście jest dobrze zachowana XVI-wieczna warownia:
Mołdawia jest tania dla turysty, oferuje znakomite wina, powstały tam już pierwsze prywatne hostele... Tylko dobrej informacji turystycznej wciąż tam brak... ************************************************** W marcu 2007 roku szczęśliwie powróciłem z najdłuższej podróży w historii moich wypraw w świat. Była to moja siódma podróż wokół globu - przez Karaiby, obie Ameryki, wyspy Pacyfiku i Azję do Europy. Największymi przeżyciami tej ekspedycji była żegluga wśród wysp Archipelagu Galapagos:
oraz Święta Bożego Narodzenia, które wbrew wszelkim przeciwnościom spędziłem z niezwykle serdecznymi mieszkańcami Christmas Island na Pacyfiku. Tu obejrzycie pełną relację z tej wyspy
Była to od początku do końca wielka przygoda. Na moim szlaku znalazły się i ośnieżone góry (obok: Chimborazo w Ekwadorze) i niezwykłe świątynie (poniżej - Madurai w Indiach)
Ale przede wszystkim - ciekawi ludzie różnych kolorów skóry, różnego usposobienia... Zazwyczaj życzliwi i przyjacielscy. Poniżej - dwudziestolatki z Tokio, a obok: mieszkańcy Christmas Island...
Mapkę podróży i zestaw zdjęć znajdziecie tutaj: 7RTW. A zapiski poczynione w trakcie podróży w moim travel logu. A teraz jeszcze trochę ciekawostek z poprzedniego - 2006 roku... |
|
| At
the beginning of November '06 I returned from another solo journey - via Russia to Asia...
It was quite difficult but successful voyage. The highlights
of this trip was the towns of Old Russia located east of Moscow and the high
mountains of China and Pakistan.
See above the beautiful Kara Kol Lake east of Kashgar. I spent there unforgettable night in the Kyrgyz yurt located on the lakeshore in the mountain scenery - it is on the right column... Then I took the highest paved road in the world climbing to Khunjerab Pass (4730m) - The Karakoram Highway. On the other side - in Hunza I enjoyed wonderful scenery of Karakoram and Hindukush Mountains:
From Pakistan via Zahedan I entered the country of Ajatollah's - Iran - see the street scene in Qom - very conservative town on the right column. Then in the picturesque gorge of Araks river I crossed the border to Armenia - country of mountains, old monasteries and friendly people - this is Tatev monastery near Goris:
Little map of this journey and more pictures I plan to publish here. |
Na początku listopada 2006 wróciłem z kolejnej samotnej wyprawy - tym razem przez Rosję do Azji... Była to dość trudna, ale w pełni udana podróż. Największymi atrakcjami tej wyprawy były miasta starej Rusi położone na wschód od Moskwy i wysokie góry Chin i Pakistanu...
To bajeczne kopuły Rostowa Wielkiego, a obok - malownicze jezioro Kara-Kol na wschód od Kaszgaru. Nad tym jeziorem spędziłem niezapomnianą noc w jurcie:
Potem jadąc najwyższą szosą świata wspinającą się na Przełęcz Khunjerab (4730m) - Karakoram Highway znalazłem się w Pakistanie, w wysokich górach, które tak kocham. Karakorum i Hindukusz zachwyciły minie swoja urodą - na zdjęciu obok to rzeka Hunza koło Passu. Udało mi się nawet górskimi drogami przejechać z Gilgitu do Chitralu.. Z Pakistanu wjechałem przez Zahedan do kraju ajatollachów - Iranu.
Przejechawszy przez cały Iran z południa na północ w malowniczym wąwozie rzeki Araks przekroczyłem granicę Armenii. Armenia to kraj gór, koniaku, starych klasztorów i przyjaźnie nastawionych, gościnnych ludzi... Po zwiedzeniu najciekawszych regionów tego kraju, zobaczywszy słynne Jezioro Sewan wróciłem z Erywania samolotem do Gdańska, gdzie powitał mnie śnieg... Mapkę i inne zdjęcia z tej podróży zamierzam umieścić na osobnej stronie . Proszę jednak o cierpliwość - to wymaga czasu i pracy. |
|
|
||
Back do the main directory Powrót do głównego katalogu